|
2009.09.20 RTP2
Rocket Team Poland 2 to wyremontowany i odchudzony model RTP1. Spalona górna część rakiety została wykonana od nowa, zaś z członu silnikowego częściowo wycięto łoże na silnik, w celu zmniejszenia masy modelu. Całkowicie od nowa wykonaliśmy zasobniki na elektronikę i kamerę, wykorzystując balsę oraz włókno węglowe. Zrezygnowaliśmy przy tym ze stalowych prętów na rzecz rurek aluminiowych. Zrezygnowaliśmy także z ciężkich osłon na spadochrony i nadmiarowego olinowania. Wszystkie te zabiegi spowodowały obniżenie masy rakiety prawie o kilogram.
Odchudzeniu uległ także silnik startowy, w którym zmieniliśmy ciężką zatyczkę testową na nową o masie 130g. Silnik zawierał 2,1 kg paliwa ANAPAL11DESMO oraz 30g zapłonnik z paliwa żywicznego. Kompletny silnik gotowy do odpalenia ważył 4370g, zatem stosunek paliwo/korpus wyniósł 49/51.
Rakieta gotowa do startu ważyła 7390g z czego należy odliczyć 10g na odrzucany przewód i opornik zapłonowy.
Porównując obydwa modele można powiedzieć że rakieta przytyła o 200g ale zawierała o 800g paliwa więcej.
Zgoda na przeprowadzenie lotu rakiety eksperymentalnej od AGENCJI ŻEGLUGI POWIETRZNEJ nadeszła trzy dni przed planowanym startem.
Przestrzeń powietrzna została zarezerwowana na czas 30 minut do wysokości 3,8km w pionie i w promieniu 1,7km w poziomie.
Wieża kontroli lotów Rębiechowo oraz Gdynia Oksywie wyraziły zgodę na start.
Rakieta wystartowała o godzinie 12:01 w swój ostatni lot.
Po dynamicznym ale zrównoważonym starcie i płynnym wspinaniu się w górę z przyspieszeniem dochodzącym do 17 g, rakieta rozbiła się o "barierę" dźwięku w 2,7 sekundzie lotu na wysokości 420m.
Po rozłamaniu się modelu na pół, zerwaniu liny łączącej obie części rakiety i wyłamaniu się stateczników, człon silnikowy wpadł w korkociąg. Gdy ruch wirowy ustał, silnik z resztkami korpusu, wypalając do końca paliwo zatoczył na niebie łuk oddalając się kilkaset metrów od reszty elementów.
Rakieta spadła w kawałkach na pobliskie pole kilkaset metrów od miejsca startu.
Szczęście miał tylko człon z elektroniką który wraz z głowicą opadł na spadochronie głównym.
RTP2 zyskała w śród obserwatorów miano Challengera...
Z wyjątkiem fragmentów korpusu oraz spadochronu pilota, wszystkie części rakiety udało się odnaleźć.
Drugi start modelu RTP miał na celu:
1. Przekroczenie prędkości dźwięku i kilku sekundowy lot naddźwiękowy.
2. Porównanie przebiegu współczynnika Cx z symulacją w ShizoRocketApplication.
3. Zarejestrowanie rozkładu temperatury otoczenia do wysokości 3,6 km
4. Zbadanie działania radionamiaru konstrukcji Tomasza
5. Jak zwykle nagranie filmu OSZ z pokładu rakiety :)
ad1. Czytając o zjawisku "bariery dźwięku" lub obserwując symulacje przebiegu współczynnika Cx dla prędkości okołodźwiękowych doszliśmy do wniosku że to właściwie nic takiego.

Lot rakiety RTP1 pokazał że model wytrzymuje osiowe przyspieszenia rzędu 50g, zaś zbliżając się do prędkości dźwięku na 80km/h, nic drastycznego się nie dzieje. Dlatego optymistycznie podchodziliśmy do tego eksperymentu. Tymczasem dostaliśmy srogą nauczkę. Jak widać rakieta po prostu rozbiła się o niewidzialną przeszkodę. Wzmacniany włóknem szklanym na żywicy epoksydowej papierowy korpus po prostu zamienił się w konfetti. Nie pomogło spore przyspieszenie, pancerna ostrołukowa głowica i duży silnik w klasie L. Eksperyment nie powiódł się. Zlekceważyliśmy prawa fizyki, o lotach naddźwiękowych wiemy tylko tyle, że nie są dane papierowym konstrukcjom...
ad.2 Według symulacji przed startem spodziewaliśmy się że do przekroczenia prędkości dźwięku dojdzie w czasie 3,7 sekundy od startu.

Rakieta miała osiągnąć prędkość w granicach 1,1 do 1,2 Ma zależnie od uzyskanej masy startowej. Symulacja zdawała się w miarę dokładna skoro dysponowaliśmy przebiegiem ciągu silnika startowego. Charakterystykę silnika HP47 można obejrzeć w dziale z testami silników.
Do symulacji przyjmowaliśmy stały Cx = 0,43 do 0,95Ma; liniowy wzrost Cx do 0,63 dla 1Ma; liniowy spadek Cx do 0,2 dla 10Ma.
Jest to poglądowy, bardzo uproszczony przebieg, jednak wartości podstawione były z programu RASAero. Skoro katastrofa nastąpiła już w 2,7 s lotu, Cx dla naszej rakiety musiał mieć znacznie niższą wartość i skoczyć gwałtownie dopiero bardzo blisko prędkości dźwięku np. w 0,99 Ma. Uzyskanie prędkości dźwięku nastąpiło o 1s prędzej niż w symulacji, co stało się przedmiotem spekulacji czy przyczyna katastrofy jest inna. Pewność dało scałkowanie przebiegu przyspieszenia. Rakieta uzyskała prędkość 343 m/s czyli prędkość dźwięku n.p.m.
Przed nami zaimplementowanie obliczania oporów z ciśnienia dynamicznego w miejsce uproszczonej metody podstawiania Cx.
ad.3 Na pokładzie rakiety zamontowaliśmy czuły termistor. Był on umieszczony w klapce przykrywającej elektronikę która w momencie katastrofy zerwała się z dwóch trzymających ją wkrętów. Na wykresie widać zarejestrowany stopniowy wzrost temperatury spowodowany tarciem powietrza, który urywa się w momencie katastrofy. Klapka nie została odnaleziona.
Wykreślenie rozkładu temperatur poligonu miało nastąpić podczas lotu powrotnego na spadochronie. Być może kolejnym razem się uda.
ad.4 Radionamiar został zaprojektowany przez Tomka Cegielskiego i stanowi temat pracy dyplomowej Adama Magiery, studenta WSM w Gdyni, w ramach której ma zostać rozbudowany o nowe funkcje i profesjonalnie zmontowany.

Obecny stan projektu został zaprezentowany 18 września 2009 r. na konferencji KSTiT w gmachu Politechniki Warszawskiej.
Radionamiar w stanie prowizorycznym poleciał w rakiecie. Okazało się, że obecnie nie nadaje się on do poszukiwania modelu, ponieważ jego zasięg w gęstych krzakach wyniósł zaledwie 50m. Należy zaznaczyć przy tym, że antenę nadawczą stanowił jedynie odcinek przewodu, zaś odbiorcza antena kierunkowa była krótka i miała zysk jedynie 6dB.
Prace nad radionamiarem są kontynuowane.
ad.5 Kamerka pokładowa nie wytrzymała przeciążeń towarzyszącym katastrofie. Od momentu startu czyli oderwania się rakiety od ziemi kamera zarejestrowała 80 klatek. Daje to czas 2,66s który pokrywa się z innymi materiałami filmowymi. Człon kamerowy oderwał się od korpusu i spadł bez spadochronu na ściernisko. Na szczęście kamera opatulona była w pianki i nadaje się do ponownego użycia.
na początek strony
|